Chemiczna 5, czyli płytki w secesyjne ważki

Przepiękne płytki w secesyjne ważki, freski ukryte pod farbą i tajemnicze drzwi w piwnicy. Chemiczna 5 to mnóstwo radości dla oczu i pożywka dla wyobraźni.

Przez długi czas wspaniałe płytki w tej sieni podziwiałam niczym glonojad – przyklejona do szyby. Nie mam na tyle tupetu, by niepokoić ludzi wydzwaniając domofonem, bo “może ktoś wpuści”. Mir domowy – rzecz święta! Dlatego postanowiłam cierpliwie czekać aż ul. Chemiczna 5 sama mnie do siebie zaprosi.

ul. Chemiczna 5
ul. Chemiczna 5

Nigdy nie trać cierpliwości – to jest ostatni klucz, który otwiera drzwi.
Antoine de Saint-Exupéry

No i udało się! Jeden z lokatorów kamienicy sam się ze mną skontaktował na Facebooku Wrocławskich Kamienic. Podczas rozmowy z Bartkiem dowiedziałam się, że w kamienicy zachowało się więcej smaczków niż tylko oszałamiająco kolorowe ważki.

Ornamenty dla uważnych

Kamienicę przy dawnej Bauschulstrasse zaprojektował w 1903 roku architekt Karl Sittenfeld (autor m. in. projektu nieistniejącej już kamienicy z ul. Powstańców Śląskich 64), a inwestorem była spółka Cassiers & Sohne. Jednak już na początku 1904 roku zmienił się i właściciel (został nim Morb Schaff), i wykonawca (realizacją zajął się Joseph Köhler).

Budynek ma cztery kondygnacje, z których pierwszą przeznaczono pod restaurację i sklep. Z restauracji zrezygnowano w 1905 roku, w rezultacie czego pojawiło się miejsce na kolejne mieszkania. Przed remontem, który kamienica przeszła w 2013 roku, na narożniku można było zobaczyć napis – podejrzewam, że była tam nazwa sklepu i nazwisko właściciela. Na pierwszym i drugim piętrze zaplanowano po trzy mieszkania, na ostatnim – trzy. Tym, co najbardziej charakterystyczne dla tej czynszówki są pionowe wykusze (dwa od strony ul. Ukrytej i dwa od strony ul. Chemicznej) i dorodne narożne balkony. Delikatne, ażurowe balustrady sprawiają, że całość wydaje się bardzo lekka. Fasada jest dekorowana, jednak kolorystyka płycin sprawia, że trzeba się przyjrzeć, by móc docenić ornamentykę.

Dungeons & Dragons

A jest co doceniać! W popularnych i lubianych motywach liści kasztanowca (który przewija się również na wspomnianych płytkach w sieni) czają się m. in. smoki. Klimat wydaje się nieco inspirowany legendami. Germańskimi? Wikińskimi? Nie jestem w stanie tego stwierdzić, ale jako fankę gier RPG 😉 ucieszył mnie niezmiernie fakt, że nie tylko są tam smoki, ale jest i… loch! Dzięki uprzejmości Bartka miałam okazję przyjrzeć się “pancernym” drzwiom do jednej z piwnic. Do czego służyło to pomieszczenie? Czy mógł być to schron przeciwgazowy? To była moja pierwsza myśl. Wprawdzie wewnątrz nie znalazłam śladów przystosowania piwnicy do tego celu (Jakiś filtr powietrza, wentylator?), ale też i trudno by mi było go szukać. Piwnica jest już teraz zagospodarowana zgodnie z jej najpopularniejszym przeznaczeniem, a przecież… nie będę szperać wśród czyichś szpargałów i wiktuałów ;).

ul. Chemiczna 5
fot. Ewelina Kodzis

Tutaj powraca wątek miru domowego – pamiętajcie, że podczas zwiedzania kamienic łatwo o naruszenie spokoju lokatorów. Nie dziwi mnie zupełnie, że niektórzy nerwowo reagują na obcych szwędających się pod ich drzwiami z aparatem fotograficznym. Jednak z drugiej strony – nie potrafię winić pasjonatów przykurzonego piękna, że chcą to wszystko zobaczyć, uwiecznić, odkryć. Trzeba szukać konsensusu. Podsumowując, gdy kogoś Wasza obecność niepokoi, zalecam zebrać manatki, przeprosić i się wycofać. Tu nic się nikomu nie “należy”. Można tylko ładnie poprosić i liczyć na szczęście. Dlatego tak bardzo się cieszę, gdy piszecie do mnie sami i zapraszacie na oprowadzenie po Waszej kamienicy. Kiedy ma się u boku kogoś z lokatorów – natychmiast traci się piętno “obcego”, a i jeszcze ciekawych historii można posłuchać.

Skarby pod farby

Podobnie jak w przypadku ostatniej bohaterki wpisów, Kniaziewicza 17, również Chemiczna 5 skrywa pod warstwami farby swoje malatury. Podczas remontu zostały w kilku miejscach odsłonięte, stąd wiem, że wyglądają całkiem zachęcająco. Teraz rodzi się pytanie, czy znajdą się fundusze na gruntowny remont klatki schodowej i przywrócenie malowidłom dawnego blasku…

Podsumowując – kamienica jest w połowie drogi do świetności. Na remont czeka klatka schodowa i wspaniała sień. Budująca jest dbałość lokatorów, choćby o kwestię zamykania drzwi (w końcu z jakichś przyczyn się tam nie mogłam dostać ;)), czy porządek w częściach wspólnych budynku. Zachęcam do przejrzenia zdjęć w galerii, czekają same atrakcje. Są ważki, kasztanowce, smoki, schron w piwnicy i uroczy mechaniczny dzwonek do drzwi. Taka okazja nie trafia się często ;).

Ewelina Kodzis

Filologia, dziennikarstwo, grafika i blogowanie. Oprócz tego Wrocław, muzyka, jesień i koty. Później dopiero cała reszta.

5 thoughts on “Chemiczna 5, czyli płytki w secesyjne ważki

  • 1 lipca 2020 o 10:18 AM
    Permalink

    Niejednokrotnie sama wchodziłam do jakiejś kamienicy, aby zobaczyć jej wnętrze, ponieważ drzwi były otwarte. Czasami udało się zobaczyć piękną klatkę schodową lub przejść na patio, o którym niewielu ludzi wie. Niestety często zdarzało się też, że mieszkańcy (lub nie?) patrzyli krzywo, a atmosfera robiła się tak napięta, że lepiej było się wycofać.
    Przepiękna jest ta kamienica, aż pójdę obejrzeć na własne oczy. To, że jest odremontowana, napawa nadzieją lepsze jutro dla starych, cennych i pięknych wrocławskich budynków.
    Pozdrawiam 🙂

    Odpowiedz
    • 2 lipca 2020 o 10:13 AM
      Permalink

      To prawda, czasami można trafić na bardziej nerwowych lokatorów, którym nie wystarcza odpowiedź “OK, przepraszam, już wychodzę”. Wiele razy rezygnowałam ze zwiedzania, bo (choć drzwi do kamienicy otwarte szeroko) czułam się niezbyt mile widziana. Co poradzić…
      Zachęcam do spaceru ul. Chemiczną, robi wrażenie. A później można skręcić w Ukrytą i przedłużyć trochę te wspaniałe widoki. Mam wrażenie, że miekszańcy tych okolic przywykli już do zachwyconych gapiów, więc może nawet uda się z kimś porozmawiać 🙂 Pozdrawiam!

      Odpowiedz
  • 1 lipca 2020 o 1:03 PM
    Permalink

    Świetne zdjęcie. Dzięki Pani odkryłam nie tylko tę kamienicę, ale i ulicę! A mieszkam we Wrocławiu od dziecka 😉 Dobra robota! Pozdrawiam
    GF

    Odpowiedz
    • 2 lipca 2020 o 10:15 AM
      Permalink

      Ogromnie się cieszę i dziękuję 🙂 Pozdrowienia!

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *