ul. Traugutta 67

Dzielnica: Krzyki
Osiedle: Przedmieście Oławskie
Ulica: Romualda Traugutta, dawniej: odcinek zachodni – Wallgasse, odcinek wschodni – Weingasse; po włączeniu Przedmieścia Oławskiego od Wrocławia w 1808 roku połączono obie drogi i nadano im nazwę Klosterstraße (ul. Klasztorna) – od znajdującego się tam klasztoru Bonifratrów.

Z ulicą Traugutta mam jeden problem. Pozornie wszystko jest wspaniale – mnóstwo kamienic, większość nieskalana żadną kaczuszkową mazią i styropianem, wszystkie stare i dostojne. Ale na Bogów Wielkich a Przedwiecznych: jakie one brudne! Osad wszelaki zgromadzony na fasadach skutecznie ukrywa całe ich piękno. Ba, czasem ukrywa nie tylko  piękno rozumiane jako odczucie, pewne wrażenie, ale i w sensie bardziej dosłownym: skrywa całe pokaźne sztukaterie. I inne niespodzianki… Ale o tym później ;). 
Nr 67 to bardzo “wrocławska” kamienica. Fasada zdobiona klinkierem, liczne sztukaterie, piękne naczółki. I jak każda kamienica, ma swój lokalny koloryt… 
ul. Traugutta 67
Płytki w sieni coś zjadło (ani śladu po nich nie znalazłam, poważnie!). Możliwe, że to samo spotkało drzwi oddzielające hol od klatki schodowej. Żarłoczny niszczyciel musiał przejść po trasie brama wejściowa – piwnica, bo ostatnie podejrzane braki (tym razem malownicza dziura w ścianie) były właśnie w ściance wydzielającej zejście do piwnicy. Brr. Zachowały się zdobienia w sieni. Widać stwór nie gustował w stiukach. 
Wzruszyły mnie latarenki oświetlające hol. Ktoś postanowił wczuć się w klimat i oto, zamiast łysych żarówek  wiszących na kablach są latarenki.
Kamienica ma też ładne schody – może bez szaleństw rodem ze Świdnickiej, ale są miłe dla oka ażurowe podstopnice.
ul. Traugutta 67 – posępny dziad 😉
Zdobienia fasady, począwszy od okazałych naczółków pierwszego piętra, a na posępnych dziadowych (hm… “dziadowskich”?) obliczach między okienkami strychu – czarne jak święta ziemia. Kiedy odwiedzałam tę kamienicę po raz pierwszy, latem (część zdjęć jest z tego okresu właśnie), w oknach na czwartym piętrze stały korytka z kolorowymi pelargoniami. Gdy odwiedzałam nr 67 ponownie w marcu – kwiatów naturalnie już nie było i tym sposobem jedyny kolorowy i… czysty akcent fasady zniknął. Pojawiła się za to niepowtarzalna okazja wynajmu pomieszczenia na parterze. Panie, no wynajm pan, no! 😉
ul. Traugutta 67
Niezależnie od pory roku kamienica z Traugutta ma jeden weselszy i niepowtarzalny akcent na stałe. Tylko dla uważnych. Na bramie zamieszkały krasnale! Dwa krasnale i halabardzista. Jestem w stanie zrozumieć sens mocowania blachy na bramie (ochrona przed zniszczeniem – a z tego, co zauważyłam, w tym miejscu bramy niszczą się dość szybko). Mogę też usprawiedliwić halabardzistę, gdyż posępni dziadowie u góry fasady wyglądają mi na halabardzistów właśnie ;). Ale skąd te krasnale?  Czy chodziło o nawiązanie do wrocławskiej krasnalowej gorączki, czy też może jest jakaś legenda, baśń? Coś, co łączy obie “profesje” ;)? Macie jakieś pomysły?

Zapraszam na pokaz zdjęć z Traugutta 67 i do tradycyjnej galerii.

   

Ewelina Kodzis

Filologia, dziennikarstwo, grafika i blogowanie. Oprócz tego Wrocław, muzyka, jesień i koty. Później dopiero cała reszta.

6 myśli na temat “ul. Traugutta 67

  • 16 marca 2012 o 10:38 PM
    Permalink

    Od dawna wiadomo, że najlepsze zbroje i broń (w tym dla halabardzistów) pochodzą z krasnoludzkich kuźni 😛

    Odpowiedz
  • 1 sierpnia 2012 o 5:56 PM
    Permalink

    Kocham wrocławskie krasnale!!! Ups.. musiałam to wyznać, ale.. nie wydajcie mnie proszę! ;D
    To Ja Śnieżka

    Odpowiedz
  • 23 kwietnia 2015 o 2:22 PM
    Permalink

    A do krasnali dołączył KOT do wycierania butów z błota 🙂
    BasiaM

    Odpowiedz
  • 17 maja 2016 o 9:48 AM
    Permalink

    Być może było to jakieś przedszkole lub sierociniec, stąd te krasnoludki ? 🙂 Zawsze mnie to zastanawiało, a mijałam tą kamienicę parę razy dziennie 🙂

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *