Wszystkich Świętych, czyli z wizytą u Juliusa Schottländera

Dziś nie będzie o kamienicach, a o kimś, dzięki komu te kamienice mamy i o kim bez wahania można powiedzieć, że był jednym z dobrych duchów (tylko bez czarnego humoru, proszę…) tego miasta. W Dzień Wszystkich Świętych postanowiłam zajrzeć na cmentarz żydowski przy ul. Ślężnej, gdzie pochowany jest Julius Schottländer. 
Urodzony w Ziębicach, ale “wrocławianin z wyboru” ;). W 1908 roku zamieszkał w Hartlieb czyli dzisiejszych Partynicach w neorenesansowej rezydencji, reprezentacyjnym pałacu (niestety zniszczonym i rozgrabionym w 1945 roku). Był właścicielem dóbr ziemskich – w jego posiadaniu były: Wysoka, Suchy Dwór, Bledzów, Stary Śleszów, Biestrzyków, Karwiany, Kowale, grunty w Borku i Ołtaszynie. Był także właścicielem źródła i pijalni wód mineralnych w Karlovych Varach (Karlsbad). Julius Schottländer był fundatorem Parku Południowego i pawilonu nad stawem oraz Domu Opieki Społecznej. Przed wojną był patronem obecnej ulicy Karkonoskiej. Kim on nie był, człowiek-orkiestra… 
Ale nie to nas 😉 obchodzi najbardziej.
Był właścicielem 35 kamienic. W latach 1875-1879 rozpoczął zabudowę miejską w rejonie dzisiejszego Placu Grunwaldzkiego: wytyczył dwie ulice, które nazwał Paulstraße i Gertrudenstraße (dziś Michała Wrocławczyka i Benedykta Polaka). Bywam tam bardzo często i za każdym razem cieszę się, że Schottländer miał tak dobry pomysł. Gdyby nie te ceglane cuda, kto wie, co by powstało między absurdalnym Instytutem Matematyki, kosmicznym Instytutem Informatyki, bunkrowatą Biblioteką Uniwersytecką, a ultranowoczesnym Pasażem Grunwaldzkim…?
Dziękuję panu, panie Schottländer 🙂
Grobowiec rodziny Schottländer    
Grobowiec rodziny Schottländer
Znicze – nasza tradycja… 
… i kamyki – jego tradycja 🙂



Ewelina Kodzis

Filologia, dziennikarstwo, grafika i blogowanie. Oprócz tego Wrocław, muzyka, jesień i koty. Później dopiero cała reszta.

5 thoughts on “Wszystkich Świętych, czyli z wizytą u Juliusa Schottländera

  • 2 listopada 2011 o 6:30 PM
    Permalink

    piękne, symboliczne miejsce, na studiach zanosiłam tam parokrotnie kamyki.pozdrawiam

    Odpowiedz
  • 2 listopada 2011 o 8:46 PM
    Permalink

    Hmm… właściwie miał to być szczery komplement, a wyszło, jak podpięcie się pod Twoje zasługi, czego robić nie śmiem. Zapomniałem dodać, że z cmentarzy ,na które my chodzimy, zostały tylko drzewa a raczej ich szpalery .Resztę projektuje wyobraźnia.

    Odpowiedz
  • 11 listopada 2011 o 6:25 PM
    Permalink

    @ florysztuka
    🙂 ten cmentarz faktycznie jest urokliwy i to o każdej porze roku.

    @ Mateus
    Tuż obok cmentarza, na którym leży Schottlaender jest "park". Cmentarz był tam jeszcze po wojnie, ale został wyburzony. Ślady widać do dziś – kraty wrośnięte w drzewa, wystające płyty. A kiedy pokopać głębiej – raj dla studentów medycyny, którzy na którymś roku studiów inwestują w modele czaszki.

    @ Megimoher
    Cała przyjemność po mojej stronie 😉

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *